psychologia szczęścia po polsku

psychologia szczęścia po polsku

Cebula ma warstwy i Polacy mają warstwy. I jak się okazuje szczęście też ma warstwy! Na zewnątrz może być brązowo i smutno ale w środku, będzie biało i intensywnie od woli życia… To cebula szczęścia. W dzisiejszym wpisie opowiem o cebulowej teorii szczęścia. – Zakłada ona, że poczucie szczęścia w pewnym stopniu zależy od tego co nam się przytrafia ale z drugiej strony uważa, że każdy ma swój, właściwy dla siebie i zdeterminowany genetycznie poziom szczęścia.

Jak to możliwe, że szczęście jest jednocześnie stałe i dynamiczne? Co daje nam najwięcej szczęścia? Oraz odwieczne pytanie – czy pieniądze dają szczęście? – Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w tym tekście.

Zanim na poważnie zaczniemy wyobraź sobie suwak, który można przesuwać od wartości 1 do 10. I tam gdzie jest 10 jest najlepsze życie jakie możesz sobie wyobrazić a tam gdzie 1 najgorsze jakie sobie wyobrażasz. Przesuń suwak tam gdzie jesteś obecnie.

Na ile jesteś szczęśliwa/szczęśliwy w swoim życiu?

Mam nadzieję, że po zastosowaniu poradnika w postaci mojej autorskiej serii podcastu #higienapsychiczna masz wyższy poziom szczęścia, niż wcześniej.  Jeśli, jednak  jeszcze nie korzystałeś/ lub nie korzystałaś z dobrodziejstw serii higiena psychiczna to gorąco polecam zastosować w swoim życiu tych kilka cennych narzędzi, które podniosą jakość twojego życia. Słuchaj na Spotify, Apple Podcasts i Google Podcast – znajdziesz wpisując “mój psycholog online” lub “higiena psychiczna” lub bezpośrednio klikając TU

Jak polak, to cebula, jak cebula to szczęście. Można by powiedzieć że nie ma szczęścia w życiu polaka bez cebuli, i nie może  być inaczej także w świecie psychologii –  tak jest, że Cebulowa teoria szczęścia jest naszą polską teorią szczęścia i jest teorią znaną w świecie akademickim od wielu lat za sprawą Profesora Janusza Czapińskiego, który tą teorię wymyślił. Zakłada ona, że szczęście jest złożoną strukturą i nie można szczęścia postrzegać jako zwykłego wskaźnika doświadczeń, gdzie szczęście rośnie w miarę pojawiania się kolejnych miłych chwil. Nie można też, postrzegać szczęścia jako czegoś stałego w życiu – wiadomo każdy z nas ma okresy w życiu bardziej lub mniej szczęśliwe. 

Szczęście ma warstwy, podobnie jak cebula. Na początek wyobraźmy sobie prostą cebulę z 3 warstwami. Warstwa zewnętrzna to satysfakcja cząstkowa czyli radość z poszczególnych dziedzin życia takich jak zdrowie, relacje, praca, hobby, miejsce zamieszkania i inne. Na zewnętrzną warstwę szczęścia tak samo jak na cebulę działa środowisko zewnętrzne. Coś nam się przytrafi co może podnieść naszą satysfakcję cząstkową, jak awans, urodzenie dziecka, zaręczyny czy przeprowadzka. Może się przytrafić coś przykrego co zmniejszy naszą satysfakcję z danego obszaru życia jak, pożar domu, ciężki wypadek czy śmierć bliskiej osoby. Wszystkie wydarzenia, które nas dotyczą, te wielkie, które wymieniłem i te małe które zdarzają się każdego dnia (o ile je zauważamy) mają wpływ na naszą satysfakcję cząstkową z danego obszaru życia – czyli naszą zewnętrzną warstwę cebuli. Można by powiedzieć, że to gdzie i jak jest ta cebula przechowywana, tak wygląda jej zewnętrzna warstwa. Może być brudna, postrzępiona i z nalotem pleśni a może być gładka i złocista. I od tego jak ta zewnętrzna warstwa wygląda zależy to jak wygląda i co się dzieje z warstwą pod spodem, w naszym trójwarstwowym przypadku, tą środkową. 

Środkowa warstwa to ogólny dobrostan psychiczny czyli ogólne zadowolenie z życia. Połączenie zadowolenia lub niezadowolenia ze wszystkich obszarów życia (zdrowia, pracy itd) w jeden suwak, taki jak na początku odcinka. To na ile jesteś zadowolona/zadowolony z życia jest sumą wszystkiego co na ciebie oddziałuje oraz tego jak to wszystko interpretujesz. Bo jak już wielokrotnie wspominałem w różnych odcinkach , to właśnie twoja interpretacja świata sprawia jaki ten świat jest. Prostym dowodem na to jest zwykła różnica w interpretacji sztuki, w której jedna osoba widzi nudnego byka i jakieś ludziki a druga osoba widzi pracę chłopów pańszczyźnianych w polu malowaną z perspektywy człowieka, który tylko o tym słyszał a oddał pełen wyraz ciężkiej pracy, która była, bądź co bądź, wszystkim dla tych chłopów, poza oczywistą tęsknotą za wolnością, która występuje wszędzie zawsze i u każdego… Punkt widzenia i sposób interpretacji rzeczywistości naprawdę może wiele zmienić… W odcinku o czasie psychologicznym też wspominałem o tym jak ważne jest by nauczyć się interpretować złe wspomnienia jako doświadczenie, które wzmacnia charakter. Tak tu w przypadku szczęścia to jest równie ważne. Warto wyczulić się na to, że masz dowolność interpretacji i wcale to wszystko nie musi być takie szare. Samemu można sobie pokolorować świat swoim nastawieniem. Ale wracając do cebuli i środkowej warstwy. Jest ona wypadkową wszystkich aspektów życia czyli ogólnym dobrostanem, na który także wpływa nasza wewnętrzna wola życia.

Wyobraź sobie sytuację, w której doznałeś wypadku, amputowano Ci obie nogi, odłamek czaszki uszkodził najważniejsze obszary mózgu odpowiedzialne za kojarzenie przedmiotów z ich nazwą i ciężko Ci o cokolwiek poprosić, w wypadku życie straciła bliska Ci osoba, a w czasie pobytu w szpitalu okazało się, że twój sąsiad pijak, spalił cały swój dom i połowę twojego. Sytuacja jest delikatnie mówiąc “skrajnie nieprzyjemna”. Posypało Ci się całe życie, ale czy to automatycznie sprawia, że nie chce Ci się żyć? Możliwe, że będą takie myśli, to naturalne, ale na samych myślach się skończy, bez konkretnego planu i żywej chęci pozbawienia się życia. Coś dalej każe ci żyć – To wola życia czyli wewnętrzna najgłębsza warstwa naszej cebuli. Nawet gdy zewnętrzna jest brudna i zepsuta a zgnilizna przedostała się do środkowej warstwy i ta zaczyna śmierdzieć to ta najgłębsza warstwa cebuli może być nadal nietknięta, biała, intensywna i ostra. Ta wola życia jest wspierana przez atraktor szczęścia – korzeń tej cebuli. To z niego zrodziła się cała cebula i to on wyznacza jaki jest  generalny właściwy dla każdego z nas poziom szczęścia. Niektóre cebule mają ten korzeń większy inne mniejszy i podobnie każdy z nas, ma genetycznie określony poziom szczęścia, na który nie ma wpływu. Jest po prostu właściwy dla nas i ten korzeń – atraktor szczęścia próbuje przywrócić właściwy dla nas poziom szczęścia nawet po najgorszym kryzysie ale także po najradośniejszej chwili. On dąży do utrzymania homeostazy szczęścia – takiego stanu równowagi, idealnego dla nas. To tłumaczy dlaczego niektórzy ludzie potrafią się otrząsnąć po najgorszych kryzysach a inni mając wszystko czego mogliby chcieć, czują się ciągle nieszczęśliwi. 

Badania panelowe – czyli takie prowadzone na tych samych osobach na przestrzeni lat pokazały, jaki wpływ na poziom szczęścia ma ślub, który jest postrzegany przez większość osób jako jedno ze szczęśliwszych momentów w życiu. Okazało się, że im bliżej ślubu tym poziom szczęścia rósł, by osiągnąć najwyższy poziom w roku ślubu. Po ślubie poziom szczęścia opadał by po pięciu latach osiągnąć poziom wyjściowy. Z przykrymi sytuacjami jest podobnie. W większości przypadków około 5 lat po śmierci bliskiej osoby, ludzie mają taki sam poziom szczęścia jak kilka lat przed śmiercią bliskiej osoby. To pokazuje presję atraktora szczęścia – tego korzenia, do naszego powrotu na optymalny dla nas poziom szczęścia, czyli taki jaki nam natura dała. 

Dlatego więc, jeśli czujesz się całe życie tak, że brakuje Ci szczęścia to może za bardzo chcesz je gonić i przesadnie życzeniowo podchodzisz do życia? Może masz zbyt wyidealizowaną wizję życia, której próba dogonienia przysporzyć Ci może więcej szkody niż pożytku? – Często jest tak, że lepiej jest tam gdzie nas nie ma, że inni mają lepiej przez co pewnie są szczęśliwi, albo że do szczęścia brakuje mi tylko podwojonej wypłaty, generalnego remontu i nowego samochodu. Ale te wszystkie rzeczy nie zmienią właściwego dla Ciebie poziomu szczęścia w samym rdzeniu cebuli. Masz odpowiedni poziom i najlepiej go zaakceptuj, żebyś nie musiała/ nie musiał się zadręczać, dlaczego ciągle mimo starań brakuje Ci szczęścia. Nie brakuje – jest tyle ile powinno być – to jest poziom twojej homeostazy szczęścia. Równowaga i harmonia którą warto zaakceptować. 

Zwiększanie poziomu szczęścia nie polega jedynie na zaniżeniu skali naszych oczekiwań wobec szczęścia. Akceptacja właściwego dla nas, genetycznie uwarunkowanego poziomu szczęścia jest ważna ale jest jeszcze cała zewnętrzna warstwa cebuli, która gra jednak całkiem sporą rolę. Warto dawkować sobie małe i duże przyjemności, celebrować osiągnięcia, cieszyć się zmianami w życiu i robić sobie co pół roku podsumowanie ostatnich kilku lat życia z perspektywy szczęścia – na przykład: jakie momenty w życiu mi tego szczęścia dały więcej, które mniej, dzięki którym się czegoś nauczyłam/nauczyłem i za co odczuwam w życiu wdzięczność. Wiedząc jak szybko szczęście wyparowuje z nas po każdym chwilowym zachwycie, warto przywoływać sobie ten zachwyt i doceniać go trochę dłużej, mając wpływ na nasz poziom szczęścia. 

Na koniec trochę rozrywki – pytanie – kto jest bardziej szczęśliwy włosi czy norwegowie?

Badania nad poziomem dobrostanu pokazują, że im bardziej na północ europy tym poziom dobrostanu jest wyższy. A to dziwne, bo to właśnie we włoszech, hiszpanii czy grecji jest ciągle ciepło, są słoneczne plaże, owoce morza, oliwki, wino i ciepła woda w morzu. Podczas gdy w skandynawii lato trwa 3 dni i zawsze wypada w te pracujące a przez resztę roku jest cieplejsza lub chłodniejsza zima, a później jeszcze przestaje świecić słońce… Zazwyczaj tłumaczy się to przez pryzmat ewolucji, która dążyła do utrzymania gatunku przy życiu. Gdy osobniki gatunku homo sapiens sapiens żyją w skrajnie trudnych warunkach, muszą mieć większą wolę życia by sprostać presji zachowania gatunku. Na wyższą wolę życia musi wpływać bardziej zaangażowany korzeń cebulowy, czyli atraktor szczęścia, podnosząc poziom o kilka kresek. Bez większej woli życia nasi północni sąsiedzi nie przetrwaliby trwającej całe życie zimy.

Porównując smutniejszych południowców do szczęśliwszych skandynawów można łatwo zauważyć inną cechę która ich różni – zamożność. Skandynawowie są znacznie zamożniejsi niż grecy czy hiszpanie. Nasuwa się pytanie czy jedno zależy od drugiego? I czy to bogactwo daje większe szczęście czy większe szczęście daje większe bogactwo? – Naukowcy to też sobie zadawali te pytania i już dawno znaleźli odpowiedzi. 

dochodzimy do pytania najbardziej nurtującego – czy pieniądze dają szczęście?

A w zasadzie powinno się je sformułować: 

Czy szczęście zależy od pieniędzy, czy może pieniądze zależą od poziomu szczęścia?

Jak pokazują niezliczone badania – Niestety, pieniądze szczęścia nie dają, trzeba go szukać w innych obszarach życia, więc skup się na rodzinie, pasji, kontaktach społecznych. Ale dobra wiadomość jest taka, że wystarczy być szczęśliwym by więcej zarabiać. Bo jak się okazuje pieniądze zależą od szczęścia. Oczywiście nie jest to takie proste, że gdy będziesz się więcej uśmiechać to dostaniesz większą wypłatę. Jest to dosyć złożona sprawa, bo gdy jesteśmy bardziej szczęśliwi to częściej się uśmiechamy, jesteśmy bardziej pobudzeni i energiczni, jesteśmy też bardziej skorzy do rozmów i dzielenia się pozytywną energią. Zwiększamy w ten sposób nasze szanse na to, by ktoś się nami zainteresował – wyłapał nas z tłumu ponurych szaraków bez energii. Drugą sprawą jest to: – żeby być szczęśliwym trzeba oceniać swoje życie jako pasmo sukcesów (bo z czegoś te szczęście musi się brać) a gdy tak oceniamy nasze życie to oceniamy siebie jako skutecznego człowieka, przez co mamy więcej pewności siebie. Większa pewność siebie przekłada się na lepszą motywację, sprawczość i możliwość zdobycia wyższej pozycji społecznej a co za tym idzie większe zarobki. 

Tylko po co nam większe zarobki skoro pieniądze szczęścia nie dają? Cały sens jest w byciu szczęśliwym ale tylko w sam raz na swoją miarę, którą potrafi się zaakceptować.

Tak więc, akceptacja swojego małego smuteczku i pozytywne nastawienie do świata i ludzi bez zbędnego wyścigu po szczęście jest naszym polskim sposobem na szczęście – cebulowe szczęście.